#poprzedni sezon
W 2012/13 jak na słabeuszy ligi
zaskoczyli. Bilans pod tytułem 34-48 był lepszy niż wróżono. Mimo to w
ostatnie rozgrywki wchodzili z nosem spuszczonym na kwintę. Nie było
podstaw by przypuszczać, że wynik ulegnie dalszej poprawie zwłaszcza, że
trzon zespołu tworzyć mieli:
* Rudy Gay (nie przyznano mu prawa jazdy po obowiązkowym badaniu wzroku)
* DeMar DeRozan (metka: “nieopierzony młodzian”, “jeździec bez głowy”)
* Kyle Lowry (kruchy niczym porcelana)
* Andrea “Air” Bargnani (którego największym sukcesem do dziś pozostaje wybór z #1 draftu 2006)
* DeMar DeRozan (metka: “nieopierzony młodzian”, “jeździec bez głowy”)
* Kyle Lowry (kruchy niczym porcelana)
* Andrea “Air” Bargnani (którego największym sukcesem do dziś pozostaje wybór z #1 draftu 2006)
Zespół nie dysponował prawem draftu,
gdyż pierwszo-rundowy wybór został oddany do Houston w wymianie za
Lowry’ego. Do tego doszły zmiany w szeregach kierownictwa klubu…
No właśnie, przysłowiowe światełko w
tunelu pojawiło się, gdy stanowisko generalnego menedżera objął Masai
Ujiri. Facet do Kanady przyjeżdżał z nagrodą dla menedżera roku,
zasłynął m.in. wybraniem Kennetha Farieda z 22. numerem draftu czy
sprowadzeniem do zespołu Andre Iguodala.
Jego pierwszą decyzją u nowego pracodawcy było pozbycie się tłustego
kontraktu Bargnaniego. Włocha udało się opchnąć w wymianie, z której
każdy miał być szczęśliwy. W zamian z Nowego Jorku przyleciał jedynie
strzelec Steve Novak. Reszta, czyli Quentin Richardson miał
niegwarantowaną umową od której szybko odstąpiono, a Marcus Camby,
niczym obrażone dziecko stwierdził że nie ma zamiaru grać dla
Dinozaurów, więc wykupił swoją umowę.
Czystka dosięgła również Rudy’ego Gaya:
jego potężną umowę wzięli na klatę Królowie z Sacramento, oddając kilku
wartościowych zmienników. W ten sposób szeregi Raptors zasilili: Greivis Vasquez,
Patrick Patterson, John Salmons oraz Chuck Hayes. Nawet najwięksi
optymiści nie przewidzieli tak gwałtownych przemian w strukturze
drużyny, które przyniosły natychmiastowe rezultaty. Po odejściu Rudy’ego
Dinozaury zaczęli seryjnie wygrywać mecze, wykręcając bilans 42-22.
Całe rozgrywki zakończyli z mianem mistrza Atlantic Division, trzeciej
drużyny na wschodzie i “czarnego konia” nadchodzących playoffs.
Dla młodych kotów z Toronto, rozgrywki posezonowe okazały się zbyt wymagające. Po ciężkich bojach ulegli weteranom z Brooklyn Nets
3-4. Niesmak pozostawia fakt, że drużynie z Nowego Jorku wydatnie
pomogli sędziowie. Pozostaje powiedzieć: pierwsze koty za płoty.
#off-season
26 czerwca 2014: tego dnia do Toronto w
ramach draftu miał dołączyć zawodnik, na którym organizacja oprze swoje
przyszłe dokonania. Z osiemnastym numerem do Phoenix powędrował Tyler
Ennis, na którego zęby ostrzył sobie Ujiri. Ostatecznie pochodzącemu z
Nigerii kierownikowi nie pozostało nic innego jak z #20 wziąć gracza,
którego pragnął zgarnąć w swoim 2-rundowych planie. W ten sposób
Dinozaurem został nikomu nieznany Bruno Caboclo.
Jeśli wikipedia nie ma zielonego pojęcia
o Tobie to skąd Ty się chłopie wziąłeś?! Brazylijczyk nie zaliczył ani
jednego pre-draft workout, a zostaje wybrany w pierwszej rundzie?! Był
całkowicie anonimowy nawet dla ekspertów komentujących na żywo draft.
Okazuje się że umiejętności posiada surowe jak tatar, lecz dysponuje
nieprawdopodobnym zasięgiem rąk oraz ponoć wielkim potencjałem. Taki
kanadyjski Giannis Antetokounmpo. Plastelina z której możesz sobie
zrobić wartościowego gracza, DIY. Czas pokaże co z tego nieopierzonego
młodziaka będzie.
Niewiele potem przedłużenie swoich umów
podpisali: Kyle Lowry, Greivis Vasquez, Patrick Patterson, a dwuletni
kontrakt otrzymał James Johnson. Zaś w wymianie za wygasający deal Johna
Salmonsa, do klubu przybyli „Sweet Lou” Williams oraz Lucas Nogueira.
Tak oto uzupełniony został tegoroczny skład ekipy.
#roster
PG: Kyle Lowry / Greivis Vasquez / (Will Cherry)
SG: DeMar DeRozan / Lou Williams
SF: Terrence Ross / James Johnson / Landry Fields / Bruno Caboclo
PF: Amir Johnson / Patrick Patterson / Tyler Hansbrough
C: Jonas Valanciunas / Chuck Hayes / Lucas Nogueira / (Greg Stiemsma)
SG: DeMar DeRozan / Lou Williams
SF: Terrence Ross / James Johnson / Landry Fields / Bruno Caboclo
PF: Amir Johnson / Patrick Patterson / Tyler Hansbrough
C: Jonas Valanciunas / Chuck Hayes / Lucas Nogueira / (Greg Stiemsma)
Na pierwszy rzut oka brak rażących
słabości, a zarazem nie widać zawodnika, który wyraźnie robiłby różnicę,
a to podstawa sukcesu w NBA. Dlatego spróbuję rozbić skład na elementy
pierwsze:
#point guard
Lowry w przeciągu jednego sezonu
wskoczył na poziom all-star, jednak nie wiadomo ile w tych staraniach
było walki o nowy kontrakt, a ile profesjonalizmu zostanie gdy pieniążki
są już zagwarantowane. Poza tym, Kyle nie słynie z końskiego zdrowia,
przez co w przeszłości miał sezony, w których pauzował po 50 spotkań.
Jeśli pokaże formę z zeszłego sezonu – sądzę, że Raptors będą mieli
jedną z najlepiej obsadzonych “jedynek” w lidze.
Vasquez to gracz bardzo solidny
ofensywnie, świetny w akcjach dwójkowych, sporo widzi, lecz często
zaniedbuje obowiązki w obronie. Na jego szczęście, odnajduję się na
również na pozycji rzucającego obrońcy. Will Cherry jest na kontrakcie
niegwarantowanym, a jego szanse na angaż są niewielkie.
#shooting guard
DeMar DeRozan: niekwestionowana gwiazda
zespołu, która jednak nadal musi udowodnić swą wartość. Poprzedni sezon
zakończył ze średnią 22.7 punktów lecz często nie potrafił udźwignąć
odpowiedzialności w najważniejszych momentach spotkania. Życzyłbym sobie
by w nadchodzącym sezonie najważniejsze piłki trafiały do graczy nieco
silniejszych psychicznie, czyli Lowry’ego bądź Lou Williamsa. DD to do
niedawna zawodnik typu sprężyna: wysokie loty, efektowne wsady, całe
szczęście że coraz lepiej odnajduję się w koźle i na półdystansie.
Sweet Lou: zawodnik niezwykle
utalentowany w grze 1-na-1, który większość sezonu może skończyć albo u
fizjoterapeutów na stole albo jako kandydat do nagrody najlepszego
rezerwowego, o którą otarł się w 2012 roku jako gracz 76ers. Pytanie na
ile poważnie potraktuje występy w odległej i zimnej Kanadzie?
#small forward
T-Ross, któremu wróżę przełomowy sezon.
Wiele zyskał po odejściu Gaya, wskoczył do pierwszej piątki i zadomowił
się w niej na dobre. Posiada wszystkie aspekty dobrego gracza
obwodowego: precyzyjny rzut za 3, atletyzm, umiejętność wejścia pod kosz
i zakończenie akcji efektownym wsadem bądź akcją and-one. Do annałów
przeszło jego 51-punktowe spotkanie z Clippers i efektowny wsad nad
długowłosym Fariedem. Bardzo zawiódł w playoffach notując po 5 punktów
na mecz. Jest młody, ma jeszcze czas.
Pomni doświadczeń po serii z Nets,
zarządzający z Toronto doszli do wniosku, że koniecznością jest
sprowadzenie zawodnika, który poradzi sobie w obronie z osiłkami pokroju
Joe Johnsona. Odpowiedzią ma być James Johnson. Niepokorny, potężnie
zbudowany koszykarz, który powraca do Kanady po dwuletniej przerwie.
Landry Fields to jedno wielkie nieporozumienie, bierze grube miliony za
grzanie ławy i występy w amerykańskim, muzycznym show. Zarzućmy na jego
temat zasłonę milczenia, szkoda sobie strzępić język.
O Bruno już pisałem. „Brazylijski Kevin
Durant” jest wielkim znakiem zapytania, może być wartościowym
zmiennikiem, lecz większe prawdopodobieństwo jest takie, że będzie
dostawał ogony w dawno rozstrzygniętych już meczach. Co więcej? O
gwarantowany kontrakt walczy Jordan Hamilton, który w przedsezonowych
grach pokazał się z bardzo dobrej strony.
#power forward
Raptors silnymi-skrzydłowymi stoją. Jest
Amir Johnson: zawodnik, który w szeregach Dinozaurów najlepiej łączy
obowiązki defensywne z ofensywnymi. Jest solidną opcją w ataku nie
zaniedbując przy tym obrony. Powoli wyrasta do miana twarzy Toronto Raptors, będzie to jego szósty sezon w koszulce Dinozaurów.
Jest Patrick Patterson, rozciągający grę
skrzydłowy, trochę miękki w walce na tablicach, ale nieoceniony gdy w
drużynie przeciwnej jest dwóch podkoszowych i jednego trzeba wyciągnąć
na obwód. Nie zdziwię się jeśli popularny Patman, będzie wychodził w
pierwszej piątce na zmianę z Amirem.
Jest Tyler Hansbrough
lub jak kto woli “Psycho T”. Bestia, walczak, nieoceniony w
przepychankach pod obręczą. Gotowy dać sobie urwać rękę, niż pozwolić
przeciwnikowi zebrać jego piłkę. Co ciekawe, w trakcie przerwy letniej
katował trójki i w meczach sparingowych popisał się kilkoma takimi
rzutami.
#center
Najsłabiej obsadzona pozycja w szeregach Raptors. Środek reprezentuje młody Jonas Valanciunas,
a po nim nie ma nic. Na szczęście Litwin z roku na rok prezentuje się
coraz pewniej. Zarówno jeśli chodzi o warsztat pracy jak i czysto
fizycznie. Często zachodzę w głowę jak kryjący go zawodnicy nabierają
się na jego markowanie rzutu, ważne że zwód pozostaje skuteczny. Moim
zdaniem Valanciunasa stać na to, by w nadchodzącym sezonie wykręcać
statystyki na poziomie 16 punktów/ 11 zbiórek.
Jego zmiennikiem będzie
najprawdopodobniej Chuck Hayes. Niespełna dwumetrowy (!!!) center, który
co prawda jest w stanie utrzymać rywala z dala od pola trzech sekund,
lecz ofensywnie nie istnieje. Autor najzabawniejszego sposobu
wykonywania rzutów osobistych.
O Lucasie Nogueirze wiemy jedynie tyle,
że ma potężny zasięg, dobrze gra blokiem i musi zacząć zdecydowanie
więcej jeść i ćwiczyć jeśli ma nawiązać walkę z koszykarskimi
wielkoludami. Jego bujne afro nie pozwoliło mu założyć klubowej
czapeczki Atlanty Hawks, którzy wybrali go w zeszłym roku z #16
numerem. Greg Stiemsma stara się jak może, aby otrzymać ostatnie,
piętnaste miejsce w składzie, na co ma moim zdaniem całkiem spore
szanse.
#Oczekiwania
Drużyna zmierza w dobrym kierunku. Sezon
przygotowań zakończyli z bilansem 7-1. Skład wydaje się być dobrany
solidnie, osobowości pasują, chemia w szatni na wysokim poziomie, co
oznacza że nadchodzą lepsze czasy dla kanadyjskiej koszykówki. Jako
jedna z nielicznych drużyn w NBA z powodzeniem są w stanie skompletować
dwie, prawie równorzędne piątki. Zatem powtórzenie osiągnięć z
poprzedniego sezonu wydaję się być planem minimum, lecz pewnie
niejednokrotnie poczują na plecach oddechy: Wizards, Heat i Hornets. W
mojej opinii, przy odrobienie szczęścia są w stanie powalczyć o drugie
miejsce na pudle w konferencji wschodniej.
[Bartek Gruntkowski]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz